2004: Tik Zoperowany

Jesteśmy terroryzowani przez własne mózgi. Dzięki temu zyjemy i jesteśmy (zwykle) szczęśliwi. Czasem mechanizmy terroru nawalają. Z tym nie da się normalnie zyć. Mozna to jednak operować. Nawet w Polsce.

Mózg działa na prąd. Gdy nawali w nim choć jeden podzespolik, reszta zaczyna zachowywać się jak zepsuty samochód. Może produkować dziwne dźwięki, zaburzenia obrazu, niespodziewane ruchy. Ma taką gamę środków, że do ich opisania potrzeba by kilku opasłych tomów, a nie tej półtorej stroniczki. Dlatego napiszę tu tylko o jednym - w kategorii wad urządzenia należy szukać go pod literą T. T jak Tourette'a de la Gillesa zespół. Dlaczego akurat o nim? Dlatego, że opracowano właśnie metodę operacyjnego leczenia tego schorzenia u pacjentów, którym nie pomagają standardowe leki.

Objawy: mimowolne, nagłe, krótkotrwałe, skoordynowane skurcze mięśni jednej lub więcej części ciała (tiki ruchowe). Szybkie, nagłe, krótkotrwałe wydawanie dźwięków lub słów (tiki wokalne). Szczególnie krępująca dla cierpiącego i jego otoczenia jest tak zwana koprolalia - wykrzykiwanie sprośnych słów.

Mimo że odczuwane są jako nieodparte, możliwe jest przez pewien czas świadome powstrzymanie tików. Wysiłek w to włożony zwiększa jednak napięcie, co doprowadza do spotęgowania objawów - człowiek dotknięty zespołem Tourette'a musi się wytikać.

Choroba dotyka osób zupełnie normalnych, często o ponadprzeciętnej inteligencji. Mimo udręki, którą sprowadza, czasem jest źródłem talentu - cierpiał na nią na przykład Amadeusz Mozart. Podejrzewa się, że dzięki niej tworzył wariacyjne, niezwykłe utwory.

Wykrzycz gniew

Neurolog Gilles de la Tourette w 1885 roku pierwszy opisał chorobę tików nazwaną później jego imieniem. Przypadłość ta znana była jednak wcześniej. Objawy dokładnie opisano w średniowiecznych raportach dotyczących ludzi uznanych za... opętanych przez diabła.
I choć z czasem odstąpiono od teorii obarczającej winą za chorobę siły nieczyste, wciąż nie było wiadomo, skąd się bierze.
Pewien psychoanalityk uznał na przykład, że owe tiki to następstwo tłumienia złości, która wydostaje się nagłymi wybuchami. Zachęcał pacjentów, by wyrażali swój gniew w sposób bardziej otwarty. Zwolennicy tej teorii trzymali się dość długo - do roku 1960. Wtedy wynaleziono lek, który łagodzi objawy tej choroby lub nawet całkiem je likwiduje.
Okazało się, że zespół Tourette'a związany jest z nieprawidłowym działaniem w naszym mózgu substancji zwanej dopaminą. To rodzaj posłańca przenoszącego do różnych obszarów informacje. U turetyków jest jej za dużo. Lek wiąże się z receptorami, które przeznaczone są do jej przyjmowania. W ten sposób nie dopuszcza do ich pobudzenia. To usuwa tiki.
Dziś wiemy, że zespół Tourette'a to zaburzenie neurologiczne związane z wydzielaniem do-paminy, w którym nawala podzespół mózgu związany z wytwarzaniem w nas różnych postaci przymusu. A do czego trzeba nas zmuszać?

Pobudzone neurony

Naczelnym przymusem jest - czy komuś się to podoba, czy nie - konieczność zachowania gatunku, czyli rozmnażanie. By do niego doszło, trzeba w nas jednak wykształcić przymus odżywiania, oddychania, poruszania się, zakochiwania, wzruszania i innych, stanowiących całą listę mniej lub bardziej oczywistych przymusów, której wypełnienie zapewnia nam ostatecznie jedno - poznanie odpowiedniej osoby i wytworzenie z nią potomka.
System, który nas zmusza, jest oparty na zasadzie kija i marchewki. Nakłonieniu nas do działania służą przykre doznania: głód, pragnienie, samotność, ból, smutek. Gdy postąpimy tak, by zlikwidować owe bodźce, dostajemy nagrodę w postaci różnego intensywnością poczucia szczęścia, spełnienia, zadowolenia. Pożądanie - działanie - zaspokojenie. Tak działa to prawidłowo. Czasem zdarza się jednak usterka. Tracimy przymus utrzymania się przy życiu, mycia się, jedzenia. Efekt: samobójstwo, choroby dermatologiczne i zakaźne, anoreksja.

Zdarza się też i odwrotnie: przymus zrobienia czegoś staje się tak ogromny, że praktycznie nie jesteśmy w stanie go zaspokoić - bez przerwy myjemy ręce, mówimy, chodzimy w kółko, pchamy się w niebezpieczne sytuacje.
Zespół Tourette'a to właśnie przykład takiego zepsucia się mechanizmów przymusu. Nagłe ruchy czy dźwięki, jakie wydają chorzy, to wynik nadmiernego pobudzenia przez dopaminę części mózgu nadzorującej ruchy automatyczne, czyli te, których nauczyliśmy się przez powtarzanie. Ta część mózgu tkwi głęboko - nie zdajemy sobie sprawy z jej działania, dzięki czemu świadomość może się skupiać na przykład na rozwiązywaniu zadań z trzema niewiadomymi lub planowaniu wieczornej imprezy.

Gdy coś się zepsuje w tym automatycznym pilocie, człowiek zaczyna nagle podrzucać ramieniem, wysuwać żuchwę, dotykać głowy, stukać w ścianę - robić miliony zbędnych, powtarzalnych ruchów.
Ludzie tacy są w stanie opanować na jakiś czas ów przymus, ale nadrabiają to z nawiązką. Odczuwają to jak my, gdy na chwilę zatrzymujemy oddychanie, ale potem głęboko i gwałtownie nabieramy powietrza. Czasem turetycy wypowiadają sekwencje słów - dlatego, że szlak, którym w mózgu przepływa dopamina, styka się z polem odpowiedzialnym za mowę. Wielu turetykom pomagają leki hamujące działanie dopaminy. Innym nic nie pomaga. Może dałoby się otworzyć im głowy i coś podregulować? - zastanowili się jakiś czas temu neurolodzy. Nie znamy przyczyn choroby, wiemy jednak, gdzie powstają objawy.

Jak wymyślili, tak zrobili - pierwszą na świecie operację na mózgu turę tyka przeprowadzono w zeszłym roku w Stanach Zjednoczonych. Lekarze wszczepili do mózgu chorego dwie elektrody zasilane baterią. Stymulacja elektryczna blokowała "stację przekaźnikową" w mózgu, a to sprawiło, że objawy choroby zanikły.
W czerwcu podobny zabieg w Polsce wykonali neurochirurdzy z warszawskiego Szpitala Bródnowskiego. Zespołem kierował profesor Mirosław Ząbek.

Podkręcić mózg

Wszczepienie stymulatora nie uszkadza struktur mózgowych -jest całkowicie bezpieczne. Jest też drogie - kosztuje 10 tysięcy dolarów. Polski Fundusz Zdrowia nie finansuje pionierskich metod leczenia. Tu zapłaciło Stowarzyszenie Postępu Leczenia Chorób Układu Nerwowego. Operacji poddano 29-letniego mężczyznę, na którego nie działały żadne leki.
Chłopak wbrew swojej woli co chwila z wielką siłą kopał, wrzeszczał, walił się po głowie. Rozbijał urządzenia, meble, rodzicom połamał żebra, sam uszkodził sobie oczy, słuch. Choroba przybrała na sile w ostatnich latach.
- Po tygodniu od operacji objawy się zmniejszyły - mówi profesor Ząbek. - Na ostateczny efekt trzeba będzie jeszcze poczekać. Jak długo? To pionierski zabieg - nie wiadomo.
W Polsce na zespół Tourette'a cierpi kilkanaście tysięcy osób.

Olga Woźniak

Korzystałam z książki Rity Carter "Tajemniczy świat umysłu"

Nasza Misja

Stowarzyszenie wspiera osoby cierpiące na Syndrom Tourette’a i ich rodziny poprzez ułatwianie wzajemnych kontaktów oraz gromadzenie i upowszechnianie wiedzy o naturze tego schorzenia i możliwościach terapii.

Dla realizacji tych celów stowarzyszenie prowadzi działalność informacyjną i wydawniczą oraz współpracuje ze specjalistami i instytucjami działającymi w sferze edukacji, opieki zdrowotnej i badań naukowych.

Kalendarz wydarzeń

Sierpień 2019
PnWtSrCzwPtSoNd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031

Najbliższe wydarzenia


Filmy edukacyjno-informacyjne

Nasza ankieta

Czy osoby dotknięte zespołem Tourette'a są wykluczane społecznie?

TAK - odpowiadam jako osoba z ZT
TAK - odpowiadam jako członek rodziny osoby z ZT
TAK - wykonuję zawód w którym mam kontakt z os. z ZT
TAK - odpowiadam jako członek społeczeństwa
NIE - odpowiadam jako osoba z ZT
NIE - odpowiadam jako członek rodziny osoby z ZT
NIE - wykonuję zawód w którym mam kontakt z os. z ZT
NIE - odpowiadam jako członek społeczeństwa

Zobacz wyniki


Organizacja Pożytku Publicznego Polskie Stowarzyszenie Syndrom Tourette'a posiada status
Organizacji Pożytku Publicznego
 
 


 Przekaż 1% podatku





Projekt TIK? TAK!

Z Tourettem po Polsce archiwum

Tourette de Pologne - Archiwum

Tourette

Zespół Tourette’a jest wrodzonym zaburzeniem neurologicznym, które charakteryzuje się występowaniem licznych tików motorycznych i głosowych. Zazwyczaj tiki przybierają łagodną postać, jednak w cięższych przypadkach symptomem choroby może być mimowolne przeklinanie lub wykonywanie nieprzyzwoitych gestów.

Nazwa zaburzenia pochodzi od nazwiska francuskiego neurologa i neuropsychiatry Gillesa de la Tourette’a, który w roku 1885 w czasie swojej pracy w szpitalu Salpetriere w Paryżu opisał dziewięć przypadków tego zespołu.

Stowarzyszenie

Polskie Stowarzyszenie Syndrom Tourette’a
Centrum Organizacji Pozarządowych SZPITALNA
ul. Szpitalna 5 m. 5
00-031 Warszawa

22 828 91 28 wew. 143

tourette@tourette.pl

Copyright © 2013 -2019 Polskie Stowarzyszenie Syndrom Tourette'a | Created by WebProjekt
Projekt zrealizowany przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.

Serwis stosuje pliki cookies w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowania Serwisu do preferencji użytkownika. Szczegółowe informacje o plikach cookies znajdziesz w Polityce Prywatności.

BLOG